Słowo od zawiadowcy, cz. 1

 

 

Zaczyna się kolejny dzień świata, który pomimo tak licznych znaków nadal nie rozumie sensu swojego istnienia i tego, że ludzka wola jest, jak sama nazwa wskazuje, wolna. Nadal toczone są wojny w imię tego samego Boga i nadal tłoczone są jego insygnia na proporcach walczących armii, co – jak łatwo się domyśleć – komplikuje całą sprawę, bo tak naprawdę żaden znak nie wskazuje na przychylność samego Stwórcy dla którejkolwiek ze stron. Nadal wierzy się w siłę pieniądza jako jedynego skutecznego nośnika ludzkich ambicji i nadal rozpala się w ludzkich sercach wiarę w nieskończoną potęgę ludzkiego umysłu zwanego mózgiem. Dawni koloniści już opuścili dawne kolonie, oczywiście uprzednio nie tracąc nic z żyłki łatwego zarobku i zamieniając mało popularne niewolnictwo fizyczne na niewolnictwo ekonomiczne, po czym nazwano to trzecim światem dla jasnego rozróżnienia, kto tu jest na pierwszym miejscu. Poprzez drugi świat należy rozumieć zupełnie nieszkodliwą, drugą moralność nazwaną przedsiębiorczością, która jak zawsze kwitła niczym rajskie ogrody i tenże drugi świat należy do posiadaczy pierwszego świata. Jest to na tyle wygodne, że z radością wita informacje o kolejnych masach ludzkich zastąpionych niezastąpionymi komputerami, które niepowstrzymaną siłą powoli i konsekwentnie wdzierają się do świata i nazywa się to dobrodziejstwem cywilizacyjnym, a tymczasem pod rozłożystymi konarami deszczowych lasów, tych samych, na których ratowanie co nieliczni gwiazdorzy wykładają fortuny, tam właśnie pod bezpiecznymi, zielonymi parasolami starych drzew spokojnie i z głodu umierają dzieci. Przywódcy narodów oczywiście głowią się nad sposobem mogącym zaradzić tak mało wygodnej informacji o kiepskim stanie życia wśród ubogich, którym – jak się również sądzi – brakuje iskry do pracy i zwyczajnego poczucia humoru. Wiadomo, że tak proste rozwiązanie jak zwrócenie prawowitym właścicielom ich dawnych bogactw, nadanych im sprawiedliwą mocą Boga, nie wchodzi w rachubę, tak więc nadal bezprawnie eksploatowane są ich bogactwa naturalne takie jak wszelkie odmiany owoców, nie spotykane w innych rejonach świata, rozległe złoża krzemu i uranu, złota, srebra, platyny i diamentów, kawa, kakao, trzcina cukrowa, miedź i inne pierwiastki, bez których ówczesna światowa gospodarka nie potrafi się obyć, wykorzystuje się ich proste i naiwne oblicza, zabierając nawet piasek z plaży i odgradza się płotem przed ścierwem tego świata. W tajnych panelach dyskutuje się nad marnością kuli ziemskiej i w jeszcze tajniejszych obmyśla kolejny sposób, aby skrócić łańcuch wolności, który co roku zdaje się być zbyt długi. Wymyślono faszyzm, komunizm i demokrację, aby usankcjonować rządy głupców i dorobkiewiczów wyłonionych tajnym głosowaniem, wymyślono media, aby nauczyć ludzi, co jest dobre i co jest prawdą, tą samą, o której pojęcia nie miał Piłat. Jeżeli ktoś myśli inaczej, staje się wariatem.

 

 

/au/